Cześć Dziewczyny! :)
Kilka dni temu skusiłam się na zdradę ulubionego eyelinera od Wibo. Bardzo chciałam spróbować linera w pisaku, zdecydowałam się na ten oferowany przez Eveline. Jesteście ciekawe jak się spisał?
Na początku muszę przyznać się do tego, że rysowanie kreski to dla mnie bardzo stresujący moment w makijażu. Boje się, że coś wyjdzie nierówno, że wyjadę za linię, że będę się nad kreską zbyt długo użalać, albo że w ogóle będę musiała zmywać makeup. Moimi ulubionymi produktami do kresek są te w kałamarzu, z długim i giętkim sztucznym włosiem, gdyż pozwala na zachowanie największej precyzji. Nie byłabym sobą, gdybym nie chciała spróbować czegoś innego. :)
Końcówka rysująca jest standardowa. Teoretycznie pozwala na narysowanie zarówno cienkiej jak i grubszej kreski za jednym pociągnięciem. I tutaj zaczynają się schody... Mój opadający kącik oka nie pozwala mi rysować kreski jednym ruchem, muszę ją wyczarować w co najmniej trzech krokach. A problem z eyelinerem jest taki, że tusz nie dociera do najcieńszej części pióra, rysować można jedynie za pomocą boków. Nie wiem, czy to felerny egzemplarz, czy też każdy pisak się tak zachowuje, ale to sprawia, że rysowanie zabiera mi zbyt wiele czasu i trudno jest to zrobić z idealną dokładnością.
Jaki jest Wasz ulubiony eyeliner?



