piątek, 4 lipca 2014

ulubieńcy czerwca


    Cześć Dziewczyny! :)

    Czas na podsumowanie ostatniego miesiąca, zapraszam Was do lektury. :)


Pielęgnacja ciała:


Do nawilżania ciała najchętniej sięgałam po emulsję Iwostinu. Lubię ją za lekką formułę, szybkie wchłanianie, przyzwoity skład i za to, że faktycznie bardzo intensywnie nawilża. Dużym plusem jest dla mnie to, że balsam jest bezzapachowy, dzięki temu nie muszę martwić się, że zapach będzie gryzł się z mgiełką do ciała.



Masło do ciała rebuild, które zastąpiło inny produkt Ziaji z serii multi modeling. Aktualnie nie posiadam żadnego balsamu na rozstępy, więc tym masłem wykonuję masaż problematycznych miejsc. Sprawdza się całkiem nieźle, dość dobrze napina i wygładza skórę.


Pielęgnacja twarzy:

Tonik Oriflame z serii Optimals do cery tłustej. Co prawda ma w składzie alkohol, ale dzięki niemu nie mam na buzi niemiłych niespodzianek. Po jego odstawieniu wyskoczyło mi kilka ropnych zmian, dlatego szybko do niego wróciłam. 
Nie zauważyłam przesuszenia skóry.

Sztyft Lips na zajady. Lubię go za to, że szybko pomaga mi wyleczyć suche kąciki ust, z którymi od czasu do czasu mam problem. Sprawdza się bardzo dobrze w swojej roli. :)


Kolorówka:

Podkład Correctin od Iwostinu. Cały dzień trzyma się na mojej twarzy i za to naprawdę należą mu się duże brawa. Kiedy miałam problemy z cerą załagodził podrażnienia wywołane ostrymi peelingami i wysuszającymi produktami do mycia. Mogę się przyczepić jedynie do krycia - jest średnie, ale teraz, gdy nie mam żadnych krostek absolutnie mi to nie przeszkadza. 

Korektor rozświetlająco-kryjący od Eveline. Dobrze radzi sobie z cieniami pod oczami, z którymi od miesiąca mam problem. Nie utlenia się, dobrze stapia się z podkładem, trzyma się cały dzień.

Chyba nikogo nie zaskoczę, gdy napiszę, że paletki Sleek'a to ostatnio moje ulubione cienie. :)
Lubię je za trwałość, bogatą gamę kolorów, cudowną pigmentację i za to, że z pomocą jednej paletki można stworzyć makijaż na każdą okazję. 

Kredka Oriflame KOHL pencil. Zachwycam się, bo to moja pierwsza kredka, która wytrzymuje na linii wodnej cały dzień. Nie rozpływa się, nie rozmazuje. Ideał, wart swojej ceny, choć ta akurat nie odstrasza.

Rozświetlacz od Maybelline to kosmetyk, z którym się nie rozstaję. Lubię go za dyskretny błysk, który daje na skórze. Oczywiście efekt rozświetlenia można stopniować. 


Jakich kosmetyków najczęściej używałyście w czerwcu? :)





czwartek, 3 lipca 2014

Makijaż: złoto&granat


     Cześć! :)

     Dziś przychodzę do Was z postem pisanym na szybko, prezentuję Wam makijaż wykonany w całości paletką Sleek Vintage Romance. 


     Ostatnimi czasy bardzo ciągnie mnie do ciemnoniebieskich makijaży, jednak wciąż nie mogę się odważyć na granat w głównej roli, bo wydaje mi się, że w ogóle nie pasuje do moich czerwonych włosów. Z tego powodu kombinuję wkomponowując go w złoto-brązowe klimaty, w których czuję się bezpiecznie. :)

Makijaż w całości:
Wydaję mi się, że taki makijaż aż prosił się o czerwone usta, jednak przed wyjściem zrezygnowałam z czerwieni na rzecz jasnego różu (niestety, mam teraz problem z rankami w kącikach ust, wolałam tego aż tak bardzo nie eksponować).


środa, 2 lipca 2014

Nowości


     Cześć Dziewczyny!

     Dziś nieco leniwy dzień, więc postanowiłam zaprezentować nowości w mojej kolekcji, których ostatnimi czasy trochę się nazbierało. Zapraszam do lektury! :)


W walce o zdrowe włosy:

Szampon Biovax do włosów farbowanych. Nie jestem zwolenniczką szamponów bez SLS/SLES, lubię czuć mocne oczyszczenie, a produkty z delikatnymi detergentami (Facelle czy szampon Babydream) robią na mojej głowie jeden, wielki, przesuszony kołtun. Kiedyś testowałam już jeden Biovax z keratyną, i odczucia miałam raczej neutralne, dlatego w okresie letnim (kiedy tylko zdenkuję mój szampon jajeczny z BigoSpa) postanowiłam przetestować delikatny szampon. Oczekuję od niego dokładnego oczyszczenia, i tego, żeby nie plątał mi włosów, więcej do szczęścia nie potrzebuję. :)

Naczytałam się tak wiele o tej odżywce, że zapragnęłam ją przetestować, mimo, iż moje włosy niespecjalnie lubią proteiny. Mam zamiar używać jej z wyżej wymienionym szamponem, mam nadzieję, że spisze się dobrze.

Pod ostatnim postem z serii niedzieli dla włosów wiele Dziewczyn polecało mi zmianę sposobu zabezpieczania włosów. Zainwestowałam więc w jedwab z Green Pharmacy (jedwab bez jedwabiu, a co!). Skusiły mnie dobre opinie na jego temat, no i oczywiście skład pełny olejków, mam nadzieję, że poradzi sobie z moimi niesfornymi końcami. 
Myślę jeszcze nad zakupem Biovaxu, jednak nie mogę zdecydować, czy lepsze będzie serum A+E, czy też Silk... Miałyście do czynienia z tymi produktami? Co bardziej polecacie?

Do pielęgnacji ciała:

Latem nie lubię używać ciężkich i mocno nawilżających balsamów, w ciepłe dni stawiam na blask. :)
Balsam BB do ciała dobrze komponuje się z moją bladą skórą, pomimo tego, iż jest to produkt dla kobiet o ciemnej karnacji. 
Oba produkty urzekły mnie swoim zapachem, nie wiem co ma takiego w sobie, ale najchętniej wąchałabym te balsamy non stop... Całe szczęście, jest on wyczuwalny przez dość długi czas na skórze!


Kolorówka:

Błyszczyki to moje małe uzależnienie, jednak w ostatnim czasie w moje ręce wpadły tylko cztery sztuki.

Avon, plump pout: Mam jego bezbarwną wersję, dlatego zdecydowałam się na kolejną sztukę. Żałuję, że tak późno odkryłam te błyszczyki, uwielbiam je za efekt mrowienia!
Essence, XXXL longlasting lipgloss: Coś tu jest nie tak... O ile nr 1 i 4 jestem zachwycona, tak nr 3 to jakaś pomyłka. Kolor nie rozkłada się równomiernie, wchodzi w zmarszczki na ustach i nieładnie się warzy. Jestem na NIE.
Maybelline, Color Sensaltional: Bardzo przyjemny błyszczyk, ma piękny połysk i ciekawie odbijające światło drobinki. Nie daje praktycznie żadnego koloru.
Sleek, Pout Paint: Najlepsza czerwień do ust ever. Jestem oczarowana łatwością obsługi tej farbki, zapachem, kryciem, wydajnością, trwałością i połyskiem, a przede wszystkim kolorem. Odcień idealnie trafiony dla wielbicielek stylu pin up, jak zresztą mówi sama nazwa odcienia :)



Zestaw korektorów od Oriflame. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że mają całkiem porządną pigmentację i rozsądne krycie. Zobaczymy, jak spiszą się na dłuższą metę.


Lakiery od Golden Rose.
Nr 48 z serii Color Expert jestem trochę rozczarowana. Myślałam, że tak jak jego brat nr 16 będzie krył po pierwszej warstwie, a kryje po trzech... Niemniej kolor jest piękny, będzie się doskonale prezentował na opalonej skórze dłoni. 
Kolor 42 z serii Rich Color kryje już doskonale, nawet po jednej warstwie.



Akcesoria:

Stwierdziłam, że w życiu nie wydam 80zł na Beauty Blendera. Po zapoznaniu się z porównaniami BB i jajka Real Techniques zainwestowałam w to drugie. Na pewno po dłuższym czasie użytkowania dam znać, jak się spisuje :)


Gumki Invisi Bobble. Fajny i ciekawy gadżet, ale czy niezbędny? 
Najbardziej podoba mi się w nich uniwersalność koloru (clear), więcej nie mogę powiedzieć, bo latem najczęściej chodzę w rozpuszczonych włosach.
Po pierwszych testach wiem, że faktycznie nie odkształcają włosów i ich nie wyrywają.

Znacie te produkty, jakie macie zdanie na ich temat?