sobota, 9 sierpnia 2014

Makijaż: Garden of Eden


     Cześć Dziewczyny! :)

     Dziś na szybko wklejam post z pierwszym makijażem wykonanym paletką Sleek'a Garden of Eden. Wszystko wykonane dolnym rzędem zieleni (Adam's apple, Fig, Evergreen, Tree of life) oraz niesamowitą czernią z Arabian Nights o pięknym, satynowym wykończeniu.





 A tutaj efekt mojej spontaniczności... Wczoraj chciałam skrócić grzywkę, by lepiej się układała, ale skończyłam z tym co widać. :)

piątek, 8 sierpnia 2014

Cienie do powiek Pierre Rene


     Cześć Dziewczyny! :) 

     Z kosmetykami Pierre Rene mam do czynienia po raz pierwszy. Tłumaczę to słabym dostępem PR w Łodzi, chyba nie ma szafy z prawdziwego zdarzenia z kosmetykami tej firmy (czyżbym ją przeoczyła w jakiejś drogerii?). Niezmiernie cieszę się jednak, że będąc na wakacjach skusiłam się na dwa cienie, zapraszam do lektury. :)


Cienie zamknięte są w małych pojemniczkach mieszczących 1,5g produktu. Opakowania wykonane są z grubego i bardzo solidnego plastiku, nie musimy martwić się o stłuczenie podczas upadku. Z otwieraniem nie ma najmniejszego problemu, zatrzask mocno trzyma zamknięte pudełeczko. 


Ja wybrałam sobie cienie w kolorze ME ME (84) oraz PASTEL NUDE (147). 
Nie wiem jak określić cień me me. Na pierwszy rzut oka to ciepły brąz, który po nałożeniu staje się brudnoróżowy ze srebrnym, mocno metalicznym połyskiem, ale nadal ma w sobie coś z brązu. To bardzo dziwny kolor, ale za to pełen uroku!
Pastel nude to matowy i jasny beż, przypomina jasny puder. Ja używam go pod łuk brwiowy i do rozcierania, solo raczej nie ma szansy zrobić furory jak jego brat powyżej.


Cienie mają rewelacyjną wręcz pigmentację! Na oku trzymają się cały dzień, choć nie testowałam ich bez wcześniejszego nałożenia bazy (nigdy nie ryzykuję). Bardzo dobrze się blendują, nie osypują się przy aplikacji.
     

Cieni użyłam we wczorajszym makijażu, idealnie się sprawdziły jako podkład pod czarną kreskę.


Znacie cienie Pierre Rene? Jakie inne kosmetyki tej firmy lubicie?

czwartek, 7 sierpnia 2014

Sleek: arabian nights & garden of eden


     Cześć Dziewczyny! :)

     Dziś Listonosz zrobił mi wielką niespodziankę i dostarczył zamówione paletki Sleek'a. Tak bardzo nie mogłam się ich doczekać, że od razu musiałam się nimi pomazać. Paletką Arabian Nights jestem zauroczona w całości, ma świetnie skomponowane kolory. Garden of Eden rozczarował mnie trzema matami, ale reszta ma się bardzo dobrze. Zapraszam Was na parę zdjęć i swatche. :)





Zapewne Vintage Romance i Respect pójdą w odstawkę, a Arabian Nights i Garden od Eden będą miały prawo czuć się przeze mnie molestowane. :)

Arabian Nights // Garden of Eden


 Arabian Nights

 Garden of Eden

Która bardziej przypadła Wam do gustu? Jakie inne wersje kolorystyczne polecacie?