środa, 25 czerwca 2014

Makijaż: żuk


     Cześć! :)

     Makijaży część dalsza... Dziś zapraszam Was na makijaż, do stworzenia którego zainspirował mnie piękny kamień, który znajduje się w mojej nowej parze butów, z kolei on wygląda jak skorupka żuka. Nie znoszę robaków, ale żuczkowy efekt zawsze mnie inspiruje, uwielbiam tego typu lakiery do paznokci, które pięknie prezentują się w słońcu. :)




     Do zmalowania makijażu użyłam przede wszystkim cienia Maybelline Color Tattoo (60, Timeless Black) jako bazy oraz paletki Essence All about Paradise (do zobaczenia tu i tu).


Makijaż w całej okazałości:



Jak podoba Wam się efekt? :)

poniedziałek, 23 czerwca 2014

makijaż: złoto&burgund


     Cześć Dziewczyny! :)

     Dziś zapraszam Was na makijaż w kolorze złota i burgundu. Miałam wielką ochotę na makijaż, gdzie główną rolę grałby cień Vandellas (Sleek, Respect palette) no i wykorzystałam tę chęć, łącząc kolor buraczkowy ze złotem i brązem.




     Depresji ciąg dalszy, dlatego makijaż jest nieco zgaszony. Kiedy słońce jest na niebie nie mam już ochoty na dodatkowe poprawianie sobie nastroju żywszymi kolorami. :) Na ustach mam jedną z mocniejszych i wyrazistych czerwieni z mojej kolekcji (Avon, Doskonałość Absolutna, kol. Rich Merlot). Makijaż został wykonany paletkami Sleek (Vintage Romance & Respect), które ostatnio są moimi ulubionymi i używam ich praktycznie codziennie. 



Co sądzicie o odcieniach czerwieni w makijażu oczu?

niedziela, 22 czerwca 2014

(7) Niedziela dla włosów: farbowanie


     Cześć! :)

     Pech mnie prześladuje... Mój ostatni dzień dla włosów nie zakończył się sukcesem, jakby moje kosmyki były złe za to, że poświęcam im dużo uwagi...

1. Olejowanie...

...od którego zaczął się rytuał dla włosów. Na skalp nałożyłam mieszankę olejków od Green Pharmacy przyspieszającą porost włosów, na długość położyłam natomiast czysty olej kokosowy. 
Nie przesadziłam z ich ilością, nakładałam porcje takie jak zawsze. Naolejowane włosy przetrzymałam około pięć godzin.

2. Farbowanie
Do koloryzacji włosów wybrałam mix dwóch kolorów farb (Garnier Color Sensation 4.60&5.62), który był moim faworytem, taką mieszanką farbowałam włosy dziesiątki razy. 

3. Mycie
Po przepisowym, półgodzinnym trzymaniu farby na pasmach i porządnym wypłukaniu farby włosy umyłam szamponem lawendowym od Eva Natura, z którym ostatnimi czasy bardzo się polubiłam. 

4. Odżywka

Na włosy nałożyłam dwie saszetki odżywki dołączonej do farby. 
Moje włosy bardzo lubią się z lekkim silikonem (amodimethicone), który jest zawsze wysoko w składzie odżywek Garniera/L'Oreala, zwłaszcza tych, które są dołączane do farb.
Odżywkę trzymałam około pół godziny.


5. Wcierka
Obowiązkowo, odżywienie dla skóry głowy i cebulek włosów. Ostatnio testuję Radical, który nieco ograniczył wypadanie moich włosów po Jantarze, jednak coś mi w nim nie pasuje, jeszcze nie do końca wiem co jest z tą wcierką nie tak.
Odżywkę przelałam do wygodnego pojemniczka z pipetką. 


6. Zabezpieczenie końcówek
Na końce już poszła tylko odrobina mojego ulubionego miksu silikonów.

Efekt?
Nie miałam chyba większej wpadki włosowej, niż tego wieczora. 
Mokre włosy wydawały mi się jedwabiste w dotyku, jednak im dłużej je suszyłam tym bardziej czułam, że coś jest nie tak. 
Czerwień złapała mi włosy na wyjątkowo ciemny kolor (to mi się zdarzało, zawsze się wypłukuje do jasnego odcienia), jednak dwukrotne mycie szamponem nie zmyło z moich pasm oleju...
Wieczorem byłam tak zrezygnowana, że związałam włosy w dwa warkocze i położyłam się spać.
Tak wyglądały rano:


Istna tragedia. Postanowiłam znów skusić los (a co mi tam, gorzej być nie mogło!) i naolejowałam włosy olejem kokosowym na około 40 minut. Potem umyłam je (trzykrotnie) szamponem Farmony, bo jest to najmocniej oczyszczający kosmetyk w mojej kolekcji.
Na skalp położyłam odżywkę Oriflame, zaś na długość ten sam produkt z domieszką skrobi ziemniaczanej (w stosunku 1,5:2).


Po tym zabiegu było już znacznie lepiej. Moje włosy były lekkie niczym powietrze, bez śladu oleju.



Myślę, że przyczyną mojego niepowodzenia było niewłaściwe mycie (szamponem umyłam tylko skalp, widocznie piana nie poradziła sobie z domyciem oleju) oraz śladowe ilości cetrimonium chloride w odżywce, która nie była w stanie zemulgować resztek oleju.

Koniec końców włosy mają się dość dobrze, jednak fale nie ułożyły się tak, jakbym tego oczekiwała...

Jaka była Wasza największa wpadka włosowa? :)